*PRÓBA LAYOUTU*
Woda szumiała tak, jakby zaraz w miejscu tego obskurnego motelu miała powstać druga Niagara. Albo tak przynajmniej się Samowi wydawało. Miał ochotę krzyknąć do Deana, żeby wyłączył tę wodę.
A najlepiej wyłącz ten świat.
Nie wiedział, czy to przez dym papierosowy, który jeszcze utrzymywał się w pokoju po poprzednim lokatorze, czy przez wydarzenia mijającego dnia, ale czuł się okropnie. Tak, jakby mechanizm, który trzymał jego głowę w jednym kawałku miał zaraz się zepsuć. Gdy łupanie zatrzymało się w okolicach skroni przestał cokolwiek widzieć.
Szum wody został zastąpiony posykiwaniem i przekleństwami Deana.
- Sam, podaj jakiś bandaż, cokolwiek, co jest w miarę czyste… To kurestwo wciąż krwawi!
Sam z trudem dźwignął się na nogi, po to tylko, by odkryć, że po bandażach i ‘czymkolwiek czystym’ zostało już tylko mgliste wspomnienie. Podał Deanowi ręcznik i wyszedł bez słowa.
Nie wiedział, czego potrzebował. Wiedział tylko, że jeśli zostanie w tej ciemnej, paskudnej, śmierdzącej klitce z bratem, którego widok po prostu nie dawał mu zapomnieć, to zwariuje.
multifandom_pl
saharaampogrubionypodkreślonykursywalink1... 2... 3... 4... 5... 6... 7... 8... 9... 10...
Tags: fanfiction, md
Current Location: somewhere
Current Mood:
annoyed
Current Music: all my love